Dom biały. T. 2 (Kock Paul)
Strona 12
mieć kobietę woźnicę, dżokejem, lub lokajem. Pięknieby to było, mieć furmana w spodniczce!
— Przebrałbyś je po męsku.
— Na to się wcale nie zgadzam, przebąknął Edward, im w tym stroju tak do twarzy!
"Prawda tylko jest piękną, prawda tylko miłą!" (1)
— Mnie toby prawdziwie było miło, odezwał się Robino, nalewając sobie mleka, gdybyśmy przecie na miejscu stanęli. Powiedzże mnie mój kochany panie Auwernijaku, czy znasz tu w okolicy zamek La Rosznuar?
Wieśniak, do którego Robino w te słowa się odezwał, pomyślał chwilkę, i wreszcie odpowiada: — O! czemu nie!... znam to miejsce i bardzo dobrze!.....
— Zna! zawołał Robino, i w uniesieniu
--------------------
(1) Rien n'est beau que le vrai, le vrai seul est simable
— Przebrałbyś je po męsku.
— Na to się wcale nie zgadzam, przebąknął Edward, im w tym stroju tak do twarzy!
"Prawda tylko jest piękną, prawda tylko miłą!" (1)
— Mnie toby prawdziwie było miło, odezwał się Robino, nalewając sobie mleka, gdybyśmy przecie na miejscu stanęli. Powiedzże mnie mój kochany panie Auwernijaku, czy znasz tu w okolicy zamek La Rosznuar?
Wieśniak, do którego Robino w te słowa się odezwał, pomyślał chwilkę, i wreszcie odpowiada: — O! czemu nie!... znam to miejsce i bardzo dobrze!.....
— Zna! zawołał Robino, i w uniesieniu
--------------------
(1) Rien n'est beau que le vrai, le vrai seul est simable
radości, wznosi rękę ku niebu i wylewa mleko ze szklanki prosto Alfredowi w oczy.
— Żeby cię djabli porwali i z twoim zamkiem! krzyknął! Alfred porywając się od stołu i zdejmując z szyi chustkę przesiąkniętą mlekiem, a Edward śmieje się do rospuku.
— Ach! kochany przyjacielu! przepraszam cię, powiada Robino, ale bo tez w istocie zacząłem być trochę niespokojny o mój zamek!... Ten człowiek życie mi wrócił!
— Bałeś się zapewne, żeby ci go nie ukradziono?... — Dam ci drugą chustkę Alfredzie — a ty szanowny wieśniaku, znający mój zamek, powiedz mi czy to co ładnego?
— O! panie!... ogromny! powiadają że tam są nawet i wieże ogromne... dawniej bili się tam podobno... oblegali...
— Oblegali! wota Robino, wywraca
— Żeby cię djabli porwali i z twoim zamkiem! krzyknął! Alfred porywając się od stołu i zdejmując z szyi chustkę przesiąkniętą mlekiem, a Edward śmieje się do rospuku.
— Ach! kochany przyjacielu! przepraszam cię, powiada Robino, ale bo tez w istocie zacząłem być trochę niespokojny o mój zamek!... Ten człowiek życie mi wrócił!
— Bałeś się zapewne, żeby ci go nie ukradziono?... — Dam ci drugą chustkę Alfredzie — a ty szanowny wieśniaku, znający mój zamek, powiedz mi czy to co ładnego?
— O! panie!... ogromny! powiadają że tam są nawet i wieże ogromne... dawniej bili się tam podobno... oblegali...
— Oblegali! wota Robino, wywraca
www.cezar-wieszaki.pl