Dom biały. T. 2 (Kock Paul)
Strona 13
ławkę, i bieży do wieśniaka. — Naści talara, przyjacielu, a powiedz rai, zmiłuj się, co tylko wiesz o tym zamku!
— Pan jesteś wspaniały, jesteś nadto!...
— Jestem właścicielem tego zamku, o którym powiadasz, iż był oblegany. Zaręczam cię, że i teraz jeszcze będą się tam dziać dziwne rzeczy ! Będę dawał turnieje... i igrzyska.... zapasy... lecz wróćmy do rzeczy. Czy widać ten zamek zdaleka?
— O! zdaleka! bo stoi na górze!
— Na górze!... to ślicznie!... A zwierzyńce i ogrody..;
— Zwierzyniec musi być wielki jak powiadają... w ogrodach raz byłem... a! jakie śliczne! spaniałe!... Są fontanny marmurowe... trochę nadpsute... ale to nic nie szkodzi!... i posągi bardzo piękne!... takie goluteńkie różne i mężczyźni i kobiety! aż strach!...
— Są i posągi!.. powtarza Robino
— Pan jesteś wspaniały, jesteś nadto!...
— Jestem właścicielem tego zamku, o którym powiadasz, iż był oblegany. Zaręczam cię, że i teraz jeszcze będą się tam dziać dziwne rzeczy ! Będę dawał turnieje... i igrzyska.... zapasy... lecz wróćmy do rzeczy. Czy widać ten zamek zdaleka?
— O! zdaleka! bo stoi na górze!
— Na górze!... to ślicznie!... A zwierzyńce i ogrody..;
— Zwierzyniec musi być wielki jak powiadają... w ogrodach raz byłem... a! jakie śliczne! spaniałe!... Są fontanny marmurowe... trochę nadpsute... ale to nic nie szkodzi!... i posągi bardzo piękne!... takie goluteńkie różne i mężczyźni i kobiety! aż strach!...
— Są i posągi!.. powtarza Robino
sciskając wieśniaka, któregoby nawel ucałował, gdyby się nie lękał nadto poniżyć nowej swojej godności. Uspakaja się nakoniec i pyta znowu: Teraz, mój kochany, powiedz mi rzecz najważniejsza, z której strony leży mój zamek?.
— La Rosz nuar! hm! to o mile od Sę't'Aman... A ponieważ z tąd do Sę't' Aman dwie, więc jesteśmy tylko o milę od mojego majątku.
— O! nie ! dobrodzieju! taki że nie, to nie!., o! jeszcze daleko dalej... bo La Rosz-nuar nie w tej leży stronie, jeżeli panowie z Klermą idą, to nie tędy iść było trzeba...
— A cóż nie mówiłem, panowie! zabłądziliśmy! czy słyszycie panowie?
Robino obraca się i szuka oczyma swoich towarzyszów, ale ci wyszli już z chatki.
— Przysiągłbym!.. że poszli na przechadzkę... sprzysięgli się jak widzę na
— La Rosz nuar! hm! to o mile od Sę't'Aman... A ponieważ z tąd do Sę't' Aman dwie, więc jesteśmy tylko o milę od mojego majątku.
— O! nie ! dobrodzieju! taki że nie, to nie!., o! jeszcze daleko dalej... bo La Rosz-nuar nie w tej leży stronie, jeżeli panowie z Klermą idą, to nie tędy iść było trzeba...
— A cóż nie mówiłem, panowie! zabłądziliśmy! czy słyszycie panowie?
Robino obraca się i szuka oczyma swoich towarzyszów, ale ci wyszli już z chatki.
— Przysiągłbym!.. że poszli na przechadzkę... sprzysięgli się jak widzę na
www.cezar-wieszaki.pl