Dom biały. T. 2 (Kock Paul)
Strona 6
najpotrzebniejszej rzeczy, to jest o drodze, jaką nam iść trzeba do Sę't'Aman, a tem samem i do mego zamku, który leży w bliskości.
— Do Sę't'Aman, zejdziecie panowie naprzód prosto... potem na lewo... koło Krest... a ztamtąd traficie, bo już niedaleko.... Bądźcie panowie zdrowi!
— Dziękujem ci dobry człowiecze!"
Wieśniak oddalił się. Robino patrzy na zegarek i wola: "No! chodźmy panowie! czy wiecie która godzina? tylko pół do szóstej.
— Teraz widno i do dziewiątej.
— Widno!.... wielka rzecz!.... jak
gdzie!... przecieżeśmy jeszcze nie przyszli na miejsce.
— Bywajże mi zdrów wdzięczny wiwoku! rzekł Edward z westchnieniem — z jakąż roskoszą patrzałbym ztąd, na zachodzące słońce!...
— Do Sę't'Aman, zejdziecie panowie naprzód prosto... potem na lewo... koło Krest... a ztamtąd traficie, bo już niedaleko.... Bądźcie panowie zdrowi!
— Dziękujem ci dobry człowiecze!"
Wieśniak oddalił się. Robino patrzy na zegarek i wola: "No! chodźmy panowie! czy wiecie która godzina? tylko pół do szóstej.
— Teraz widno i do dziewiątej.
— Widno!.... wielka rzecz!.... jak
gdzie!... przecieżeśmy jeszcze nie przyszli na miejsce.
— Bywajże mi zdrów wdzięczny wiwoku! rzekł Edward z westchnieniem — z jakąż roskoszą patrzałbym ztąd, na zachodzące słońce!...
— Tak!... i przespalibyśmy się sobie pod gołem niebem!...
— Prawdziwie, to miejsce zaczynało mi dodawać natchnienia! czuje zapał!... byłbym tu kilka wierszy napisał!...
— Możesz nawet i cały utworzyć poemat drugą razą, kochany Edwardzie, powrócisz tu, popatrzysz na słońce, na księżyć, na co chcesz; ale co teraz, to bardzo proszę, chodźmy już szukać mojego zamku, o który bardzo niespokojnym być zaczynam!"
To mówiąc, Robino bierze Edwarda za rękę, ciągnie go i wota Alfreda chcąc go także przytrzymać.
— Czegoż nas tak rwiesz? wota Alfred wyrywając mu się.
— To! mój kochany... dla lego... dla tego, że we trzech idąc razem, nie tak się łatwo poślizniem.
— Czyż tu ślisko? powiedz raczej że
— Prawdziwie, to miejsce zaczynało mi dodawać natchnienia! czuje zapał!... byłbym tu kilka wierszy napisał!...
— Możesz nawet i cały utworzyć poemat drugą razą, kochany Edwardzie, powrócisz tu, popatrzysz na słońce, na księżyć, na co chcesz; ale co teraz, to bardzo proszę, chodźmy już szukać mojego zamku, o który bardzo niespokojnym być zaczynam!"
To mówiąc, Robino bierze Edwarda za rękę, ciągnie go i wota Alfreda chcąc go także przytrzymać.
— Czegoż nas tak rwiesz? wota Alfred wyrywając mu się.
— To! mój kochany... dla lego... dla tego, że we trzech idąc razem, nie tak się łatwo poślizniem.
— Czyż tu ślisko? powiedz raczej że
www.cezar-wieszaki.pl