Dom biały. T. 2 (Kock Paul)
Strona 8
od nich. przerywa Robino tupiąc nogą z niecierpliwości.
— Ja myślę, odzywa się Alfred, że tu byłoby bardzo przyjemnie spacerować z ładną jaką kobieciną.. Od kwadransa nie spotkaliśmy nikogo!... to przecudownie. Kiedy się jakie miejsce podoba, można się zatrzymać — uścisnąć! unosić się nad pięknościami przyrodzenia, nic lękając się niczyjego spotkania, jak u nas w okolicach Paryża, gdzie wieśniacy wyścibiają się z kartofli wówczas, kiedy ich przytomność, wcale nam jest niepotrzebna. Nieprawdaż Robino? ot! gdybyś tu miał Franusię!
— Gdybym ią miał, toby przynajmniej szła, niezatrzymując się co chwila dla przypatrzenia się mchom i kamieniom które wiszą nad naszą głową, jak gdyby miały ochotę, na nos nam pospadać.
— Więc twoja Franusia, wcale nie
— Ja myślę, odzywa się Alfred, że tu byłoby bardzo przyjemnie spacerować z ładną jaką kobieciną.. Od kwadransa nie spotkaliśmy nikogo!... to przecudownie. Kiedy się jakie miejsce podoba, można się zatrzymać — uścisnąć! unosić się nad pięknościami przyrodzenia, nic lękając się niczyjego spotkania, jak u nas w okolicach Paryża, gdzie wieśniacy wyścibiają się z kartofli wówczas, kiedy ich przytomność, wcale nam jest niepotrzebna. Nieprawdaż Robino? ot! gdybyś tu miał Franusię!
— Gdybym ią miał, toby przynajmniej szła, niezatrzymując się co chwila dla przypatrzenia się mchom i kamieniom które wiszą nad naszą głową, jak gdyby miały ochotę, na nos nam pospadać.
— Więc twoja Franusia, wcale nie
jest romantyczna ? to dziwna! bo w ogólności kobiety, lubią bardzo pod gołem niebem o miłości rozmawiać — murawa... listki... miejsce ocienione, porusza jakoś, dodaje natchnienia, rozczula; co mnie, to wiejskie powietrze dziwnie do miłości skłonnym czyni.
— Ach! jakież z was jeszcze dzieci, moi panowie!
— Bogdajbyśmy jak najdłużej niemi być mogli!... najprzyjemniejsze uczucia są te, które nam młodość przypominają!
— Idźmy, idźmy! bardzo proszę, moi panowie... co tu pięknego w lej skalistej drożynie?... Cóż tam panie Edwardzie po niebie gawronisz?
— Czyż nie widzisz tej kozy, nad samym brzegiem przepaści!... stopy jej ledwie się ziemi dotykają... posunęła główkę i spogląda śmiało w przestrzeń, nad którą jest zawieszona!...
— Ach! jakież z was jeszcze dzieci, moi panowie!
— Bogdajbyśmy jak najdłużej niemi być mogli!... najprzyjemniejsze uczucia są te, które nam młodość przypominają!
— Idźmy, idźmy! bardzo proszę, moi panowie... co tu pięknego w lej skalistej drożynie?... Cóż tam panie Edwardzie po niebie gawronisz?
— Czyż nie widzisz tej kozy, nad samym brzegiem przepaści!... stopy jej ledwie się ziemi dotykają... posunęła główkę i spogląda śmiało w przestrzeń, nad którą jest zawieszona!...
www.cezar-wieszaki.pl